Moja mama zawsze bała sie szpitala (...). Przyrzekłam jej i sobie, że nie oddam Jej do szpitala, bałam się tylko tego, że nie zdołam pomóc w bólu i cierpieniu (...). Siostra moja złożyła wniosek o objęcie hospicyjną opięką domową (...). Kiedy ostatni raz (Mama) rozmawiała telefonicznie z siostrą z Australii, mówła do niej z dumą - jak małe dziecko - “wiesz teraz przychodzi do mnie lekarz do domu, jak potrzeba to i 2x dziennie, i pielęgniarki przychodzą, kroplówki mi robią, mam bardzo dobrą opiekę, a najważniejsze, że mnie nic nie boli”- to było na dzień przed śmiercią.
Pani Małgorzata P.
W marcu tego roku (...) z przerażeniem dowiedziałem się, że moja żona Helena jest w zaawansowanej fazie choroby nowotworowej. Diagnoza była jednoznaczna – rak bez możliwości leczenia. Zabrałem ją ze szpitala do domu aby się nią opiekować. Ponieważ wiedziałem o hospicjum domowym, poprosiłem o pomoc. Już następnego dnia zgłosiła się pielęgniarka a następnie lekarz. Nie mam słów uznania dla Pani Doktor Anny Węcławek i pielęgniarki Pani Jolanty Kłodeckiej. Pojawiły się w moim domu jak anioły i otaczały opieką moją żonę przez 8 dni, aż do jej odejścia
Pan Julian B.
Cała nasza rodzina wprost nie ma słów uznania i wdzięczności za opiekę i zrozumienie, jakiego doświadczyliśmy od wszystkich pracowników Opieki Domowej. Szczególną naszą wdzięcznść kierujemy do Pani Krystyny Pruszyńskiej za jej fachowość, wiedzę, delikatność i niebywałą wyrozumiałość oraz poświęcenie w trakcie opieki nad Ojcem. Z biegiem czasu stała się niemalże członkiem naszej rodziny, do której zwracaliśmy się zarówno w sytuacjach krytycznych jak i niejasnych i mieliśmy pewność, że nie odmówi nam swej pomocy bądź rady. To wielka podpora dla osób niejednokrotnie zdezorientowanych i zagubionych w przeżywaniu razem z najbliższym jego choroby.
Państwo Monika i Rafał C.
Od lutego 2010 r. mąż korzystał z opieki lekarza i pielęgniarki z Hospicjum Domowego. Była to dla nas nieoceniona pomoc. Pani doktor, Agnieszka Jankowska, niesamowicie życzliwa, zatroskana zdrowiem męża. Pielęgniarka, Pani Kalina Kowalik, służyła nam pomocą w codziennej pielęgnacji i opiece nad mężem, wykazując empatię i troskę, bez żadnych zahamowań wykonując najbardziej przykre czynności. (...) W każdej chwili mogłam zadzwonić, by zapytać co zrobić w danej sytuacji. Jest to niesamowite wsparcie, dające poczucie bezpieczeństwa, bo chociaż jest się samym z chorym w domu, to ma się świadomość, że w zaskakującej sytuacji jest ktoś, kto zawsze udzieli życzliwej pomocy.
Pani Wiesława G.